6 września Tor Kielce zadrżał w posadach. Powód? Trzecia edycja Wielkiej Gonitwy Mustangów - wydarzenia, które już na stałe wpisało się w kalendarz każdego fana motoryzacji z galopującym koniem na masce. To największe sportowe święto, zorganizowane przez SJS.pl, odbyło się przy wsparciu naszego partnera - Mustang Klub Polska. I po raz kolejny udowodniliśmy, że prawdziwa pasja nie tylko łączy ludzi, ale rzuca ich w wir niezapomnianych emocji i zdrowej, sportowej rywalizacji.
Pełna stajnia i głód rywalizacji
W tym roku nasza mustangowa stajnia pękała w szwach. Na torze SJS zameldowało się aż 40 uczestników ze stajni z całej Polski - od Pomorza po Podkarpacie, od Dolnego Śląska po Mazowsze. Determinacja, by dotrzeć do Kielc, pokazała, jak ogromny był głód spotkania, wymiany doświadczeń i, co najważniejsze, sprawdzenia swoich kucyków w bezpiecznych, torowych warunkach.
Irek Dancewicz, instruktor SJS i inicjator gonitwy, nie krył dumy:
„To niesamowity skok w porównaniu do pierwszej edycji, kiedy zameldowało się u nas kilkanaście aut. Dziś mamy czterdzieści ryczących maszyn z różnych epok! To dowód, że tworzymy coś więcej niż event - budujemy społeczność, która może tu wspólnie dzielić swoją pasję.”
Pomysł zorganizowania takiego wydarzenia na początku wydawał się karkołomny. Jak zebrać w jednym miejscu właścicieli tak wyjątkowych maszyn?
„Wtedy z pomocą przyszedł Mustang Klub Polska” - wspomina Irek. - „Momentalnie złapaliśmy wspólny język. Wiadomo, swój zawsze znajdzie swego, a tematy do rozmów o Mustangach w naszych garażach nigdy się nie kończą” - śmieje się.
Wiedzieliśmy, że ta społeczność, choć zżyta, potrzebuje przestrzeni. Miejsca, gdzie ryk silników V8 jest muzyką dla uszu. Miejsca do zdrowej rywalizacji, która jest iskrą zapalną dla prawdziwych emocji. SJS było odpowiedzią - tor w Kielcach, profesjonalna organizacja i zespół instruktorów, którzy energię czerpią prosto z cylindrów.
„Słyszałem szepty: ‘Kto poświęci cały weekend, żeby pojeździć w kółko? Zjawi się maksymalnie kilka aut’. Ale ja wiedziałem swoje. Wiedziałem, że w żyłach fanów Mustanga płynie coś więcej niż krew - to mieszanka pasji i zaangażowania. Prawdziwa pasja to siła, która wyrywa cię z kanapy, każe spakować torbę i bez wahania ruszyć w drogę. I nie pomyliłem się. Dziś widzimy, że dla tej energii ludzie są w stanie przejechać pół Polski. Bo spotkanie we wspólnej stajni i ryk silników są warte każdej podróży.”
Dzień, w którym konie opanowały tor
Sobotni poranek 6 września przywitał nas słońcem i potężnym rżeniem silników. Dzień zaczął się od integracji, wspólnej kawy i pamiątkowych zdjęć. W powietrzu czuć było ekscytację, ale też przyjacielską atmosferę. Te fotografie, robione przed startem, po całym dniu nabrały zupełnie nowego znaczenia.
Potem przeszliśmy do konkretów. Aby rywalizacja była sprawiedliwa, podzieliliśmy wszystkie maszyny na klasy mocy. Mustangi z różnych dekad, od klasycznych legend po najnowsze technologiczne bestie, miały zmierzyć się z równymi sobie.
Zanim jednak kopyto poszło w podłogę, czekał nas kluczowy punkt programu - zapoznanie z torem. W jednej, długiej kolumnie cała rodzina Mustangów ruszyła na okrążenia zapoznawcze. To był moment na zaznajomienie się z torem, naukę każdego zakrętu i prostej. Bezpieczeństwo i profesjonalizm to w SJS podstawa - każdego naszego klienta traktujemy jak zawodowca.
Następnie nadeszły dwie godziny jazd treningowych. Każdy miał ten sam czas, by przygotować siebie i swoją maszynę do finałowej gonitwy. Po dwunastej emocje sięgnęły zenitu - czas na pierwsze pomiary! I choć adrenalina rosła, w kuluarach nie milkły śmiechy i przyjacielskie rozmowy. To właśnie ta energia, mieszanka skupienia na torze i luzu po przebytej drodze, dawała wszystkim niesamowitego kopa.
Po wspólnym obiedzie nadszedł czas na decydującą próbę: trzy mierzone przejazdy, które pozwalały na analizę, poprawę błędów i wykręcenie absolutnie najlepszego czasu. Stawką było zajęcie pierwszego miejsca w swojej kategorii podczas III Wielkiej Gonitwy Mustangów. Emocje sięgały zenitu, gwar dopingu nie ustawał, a wszyscy uczestnicy zaciskali wargi w celu największego skupienia. Jakie są tego wyniki?

Podium oblane chwałą!
Każdy z uczestników dał z siebie wszystko i pokazał charakter na torze. Walka była zacięta, a o zwycięstwie decydowały ułamki sekund. Wszystkim serdecznie gratulujemy wyników!
Oto zwycięzcy, którzy tego dnia najszybciej okiełznali swoje bestie:
Podium generalne:
- Błażej Szybowski
- Marcin Stańczak
- Michał Podurgiel
Klasa do 400 KM:
- Marcin Stańczak
- Alexandru Rotaru
- Rafał Furtak
Klasa do 500 KM:
- Błażej Szybowski
- Michał Podurgiel
- Dawid Bałchanowski
Klasa powyżej 500 KM:
- Piotr Banaś
- Maciej Trocewicz
- Jacek Ziąbski
Na koniec zorganizowaliśmy pojedynki - dwa Mustangi kontra czas. Na torze zmierzyły się ze sobą pary z tej samej kategorii mocy, aby poczuć nutę prawdziwej rywalizacji 1:1. Do biegu, gotowi… i słychać tylko pisk i dym palonych opon.
Uroczysta ceremonia wręczenia nagród była zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń. Kiedy emocje sportowe opadły, zasiedliśmy do wspólnej kolacji, by raz jeszcze przeżyć to, co wydarzyło się na torze. Na torze rywale, poza nim - przyjaciele, których łączy wielka pasja. To właśnie magia Wielkiej Gonitwy Mustangów.
Dziękujemy partnerowi tego wydarzenia - Klub Mustang Polska, który kolejny raz współtworzył z nami to niesamowite wydarzenie. Największe podziękowania kierujemy jednak do samych uczestników, którzy zebrali się w jednym miejscu z każdej stajni w Polsce: Małopolska, Mazowsze, Kielce, Łódzkie, Wielkopolska, Górny Śląsk, Podkarpacie, Dolny Śląsk i Pomorze. Bez Was to wydarzenie nie miałoby sensu. Cieszymy się, że możemy organizować i być częścią tego niesamowitego wydarzenia, łączącego ludzi pełnych pasji, sportowych emocji i otwartości. Wasze zdeterminowanie, oddanie i moc energii jest dla nas inspiracją do dalszych działań!
To, co działo się na Torze Kielce 6 września, na długo pozostanie w naszej pamięci. Ale emocje, które przeżyliśmy, można odtworzyć jeszcze raz – kadr po kadrze. Zapraszamy do wyjątkowej fotorelacji, w której znajdziecie nie tylko zdjęcia swoich Mustangów w akcji, ale także momenty, które najlepiej oddają ducha tego wydarzenia: rywalizację na ułamki sekund, ryk silników odbijający się od trybun i uśmiechy uczestników, dla których ta gonitwa stała się czymś więcej niż zawodami.
Przed Wami ponad 600 zdjęć pełnych pasji, adrenaliny i motoryzacyjnej dumy. Uchwyciliśmy każdy zakręt, każdy start, każdą chwilę triumfu – abyście mogli wracać do tych wspomnień, kiedy tylko zapragniecie ponownie poczuć atmosferę III Wielkiej Gonitwy Mustangów.
Niech te obrazy przypominają Wam, że Mustang to nie tylko samochód – to symbol wolności, wspólnoty i nieposkromionej mocy. Już dziś możemy zdradzić jedno: IV edycja nadchodzi, a emocje będą jeszcze większe.
Do zobaczenia na starcie – bo prawdziwa pasja nigdy nie zna mety.
